*Lucy*
Rano obudził mnie mój głupi dzwonek w telefonie, przysięgam gdyby nie to, że ten budik jest w moim niedawno kupionym telefonie komórkowym już dawno byłby na ścianie. Po krótkim leżeniu, które jak zawsze trwało 10 minut postanowiłam wstać. Jak postanowiłam tak zrobiłam, wyciągnęłam z szafy ubrania, w które dzisiaj zamierzałam się ubrać:
- Cześć Lucy- usłyszałam zachrypnięty głos. Dopiero wtedy uniosłam swoje brązowe oczy i zobaczyłam spod rzęs moją siostrę, od razu zaczęłam się śmiać. Wyglądała komicznie, jej brązowe długie włosy związane były w rozwalającego się koka, który wisiał ostatkiem sił na lewym boku. Jej krótkie, niebieskie do połowy uda spodenki były w małe pieski a szara bluzka na ramiączkach w żabki, miała również na swoich stopach kapcie w krowy, które dostała ode mnie na gwiazdkę rok temu. Przez chwilę myślałam, że zamiast mojej 23-letniej siostry stoi przede mną wyrośnięte 5-letnie dziecko.
- Witaj Natalijko- nie mogłam się oprzeć by tego nie powiedzieć i znów zaczęłam się śmiać.
- Zamknij się cwelu- powiedziała popychając mnie lekko.
Po śniadaniu weszłam jeszcze na piętro do swojego pokoju po torbę, telefon i słuchawki które potem włożyłam do uszu. Gdy wyszłam z domu włączyłam jedną z moich ulubionych piosenek: http://www.youtube.com/watch?v=-x0GuCfN_tY i ruszyłam w drogę.
Gdy tak szłam ktoś mnie zaczepił, był to David. Od razu wyjęłam słuchawki z uszu by lepiej go słyszeć.
- Siema mała- mówiąc to położył swoją prawą dłoń na moich włosach i zaczął je czochrać.
„Co wy z tym macie?! Ty i twój brat!”
- Hej wielkoludzie- powiedziałam i klepnęłam go po przyjacielsku w ramie.
- Jak tam po pierwszym dniu w szkole?
- Widzisz jakoś żyje.- uśmiechnęłam się przyjacielsko- Z wieloma osobami się „zakolegowałam” jeśli można tak powiedzieć.- zaśmiałam się, gdy tak szliśmy David niespodziewanie wyskoczył mi z pytaniem:
- Ty zapisałaś się do klubu tanecznego?- spytał się patrząc na mnie z góry.
- Tak, a z kąt ty to wiesz?- spytałam się go z zainteresowanym wzrokiem.
- Widzisz mój brat cały czas nadawał do naszego kolegi, który tam uczęszcza, że będą mieli nową uczennice.- wytłumaczył mi bronzowooki.
- Aaa... Czyli tam będą też inni?- zadałam głupie pytanie wiem ale się stresuje.
- Tak głupku- powiedział i oboje się zaśmialiśmy, niespodziewanie chłopak złapał mnie za rękę w miejscu gdzie mam rany, syknęłam lekko co nie uszło uwadze chłopaka- Przepraszam Lucy- powiedział puszczając mój nadgarstek.
- Nic się nie stało- powiedziałam z lekkim grymasem.
- Ja.. Ja już lepiej pójdę. Do zobaczenia po tem. Jeszcze raz przepraszam.
- Spoko, przecież nic się nie stało- powiedziałam machając do niego.
*David*
- Nic się nie stało- powiedziała szatynka starając się uśmiechnąć jednak coś jej nie wychodziło.
- Ja.. Ja już lepiej pójdę. Do zobaczenia po tem. Jeszcze raz przepraszam- powiedziałem udając smutek i żal.
- Spoko, przecież nic się nie stało- widać było, że uśmiech był raczej wymuszony i pomachała mi idąc w drugą stronę. Mam już na nią plan, będę miły, pomocny, zaprzyjaźnie się z nią a jak w końcu mi się znudzi to ją zostawie i tyle. Wiem chamskie ale taki jestem. Idąc tak i myśląc o tym co teraz będę musiał zrobić zobaczyłem moją przyjaciółkę Aniele.
- Siema chuju- jaka ona miła prawda, ale nasze charaktery są i tak zupełnie inne. Ona marzy o miłości na całe życie z dziewczyną a ja wolę jednorazowe przygody.
- No hey, co jest?
- Nic czytam akta nowych uczniów, sami kujony lub jakieś tempe laski z dzianymi tatuśkami..
- Masz to o co cię prosiłem?- przerwałem
- Tak- dziewczyna zaczeła grzebać w swoim plecaku, gdy już znalazła to czego szukała podała mi teczke z drukowanymi literami "MILLER LUCY".- Jeśli będę miała przez to kłopoty to cię zabiję.
- Dobra, dobra nie marudź. Potrzebne mi jest to. Muszę się czegoś dowiedzieć o tej dziewczynie.
- Jasne, nie tłumacz mi się i tak nie chce mi się ciebie słuchać- uśmiechneła się tak jak i ja. Trochę porozmawialśmy, ponoć ma dzisiaj jakąś randkę z Bellą, srelą nie pamiętam. Postanowiłem się wziąść do czytania "lektury", musi coś w tym być, w jej karcie pacjęta.
"Uwagi:
Uczennica ma delikatną niedowagę, lekkie skrzywienie kręgosłupa oraz... liczne ślady na udach i nadgarstkach."
Co? Ślady? Nie, to niemożliwe ona na taką nie wygląda... Chyba, że...
*Lucy*
Szłam sobie korytarzem na lekcję matematyki, powtarzając ostatni (czyli wczorajszy) temat. Nagle usłyszałam swoje imię krzyczące przez kogoś kogo dobrze znam, odwróciłam się w stronę osoby krzyczącej, była to moja koleżanka Demi, która miała na sobie to (okulary miała na włosach):
- Siema Miller- powiedziała ze swoim szczerym uśmiechem. Zawsze chciałam się tak uśmiechać, jednak na okresie 4 lat nie pamiętam kiedy ostatnio tak prawdziwdziwie wykrzywiłam twarz.
*Wspomnienie*
Moi rodzice rzadko mieli dla mnie czas nie przejmowali się, o której wracam, gdzie jestem, co się ze mną dzieje. Zaczęłam się obwiniać o to, że to przeze mnie muszą tak długo pracować i się zaharowywać bym miała na swoje potrzeby. Dlatego starałam im nie przeszkadzać. Nauczyłam się żyć sama. Wiele osób zaczęło mi mówić, że stałam się bardzo zamknięta w sobie ale ja i tak nic z tym nie robiłam. Straciłam wielu przyjaciół bo zaczęłam się od nich oddalać. Zaczęłam się „karać” za to, że moi rodzice tak ciężko pracują. Chodziłam do psychologa szkolnego ale on w niczym mi nie pomagał bo mnie nie rozumiał. Pewnego dnia siostra zauważyła moje blizny na nadgarstku, których nie zakryłam, po rozmowie ze mną i dowiedzeniu się wszystkich szczegułów czemu to robiłam obiecała na razie nic nie mówić. Jednak sama zaczeła mi się uważniej przyglądać, po każdym wyjściu z toalety kazała mi pokazywać ręce, nogi, brzuch. Zapisała mnie do prywatnego psychologa, który pomagał mi wyjść z tego bagna. Po upływie roku Natali postanowiła mnie do siebie zabrać bo wiedziała jak bardzo cierpie w domu, zupełnie sama z rodzicami którzy ma ją na mnie zupełnie wylane. Oczywiście po dyskusji mama w końcu się zgodziła, jednak moja siostra powiedziała jej wszystko (bez mojej zgody). Moja mama nie mogła uwierzyć więc znów musiałam pokazać komuś moje blizny. I tak właśnie znalazłam sie w Stratford. Ale jest coraz lepiej już mineło 1,5 roku i wracam do swojej dawnej "formy". Jednak czuję, że daleko jeszcze mi do tego.
*
- Cześć Demi- mówiąc to starałam się uśmiechać tak jak ona ale chyba mi nie wychodziło.
- Idziesz dziś na trening "Boom bam" prawda?- uśmiechneła się pokazując swoje perliście białe zęby.
- Tak, przecież ci mówiełam.
- No i dlatego kupiłam ci to- szatynka zaczeła szukać czegoś w torbie. Nagle wyciągneła zestaw, który jej wczoraj pokazywałam- Mam nadzieje, że to o ten ci cho...- nie pozwoliłam jej dokończyć bo odrazu rzuciłam się na jej szyje. Mimo, że znam ją tylko jeden dzień czuje jakbym ją znała całe życie.
Lekcje szybko minęły. Gdy już wychodziłam ze szkoły ktoś złapał mnie za rękę. Był to...
*
Przepraszam, że takie krótkie ale jakoś nie miałam weny oraz czasu bo teraz miałam zajęcia w domu i treningi. Obiecuję, że kolejny będzie dłższy. :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Szczerze mówiąc zauważyłam,że z kolejnymi postami coraz lepiej operujesz językiem. Radziłabym Ci tylko zwrócić większą uwagę na błędy ortograficzne, które robisz. Życzę powodzenia i wytrwałości w dalszym pisaniu. ;)
OdpowiedzUsuń