sobota, 27 grudnia 2014

1."Mam na imię Lucy"

*Miesiąc później*

*Lucy*
- Dzień dobry, szukam pokoju nauczycielskiego.- mówiłam cały czas patrząc w kartkę- Może mi pan powiedzieć gdzie mogę go znaleźć?- dopiero gdy skończyłam pytanie uniosłam wzrok, okazało się że mężczyzna do którego mówiłam to tak naprawdę chłopak w moim wieku.
- Siema. Mogła byś mnie tak nie postarzać?- powiedział ze śmiechem w głosie.
- Jejku, naprawdę bardzo przepraszam, nie zauważyłam cię na początku bo byłam zapatrzona w kartkę- powiedziałam pokazując biały skrawek papieru przy okazji czerwieniąc się ze wstydu.
- Spoko, mam na imię David- dopiero gdy wstał zauważyłam, że jest wyższy prawie o głowę, miał elegancką bluzkę, idealnie uczesane czarne włosy i duże brązowe oczy- a ty?- dodał swoim męskim donośnym głosem, było w nim słychać nutkę zdziwienia.
Dopiero w tedy zoriętowałam się, że patrzę na niego jak glupia z otwartymi ustami i oczami otwarymi jak ryba. Brawo Lucy!
- L-Lucy, jestem nowa.
- Aaa, to Ciebie pani dyrektor kazała oprowadzić po szkole. Z ważnych przyczyn nie może tu być więc ja się tobą zajmę. Chodzisz do klasy 2f razem ze mną- uśmiechną się miło a ja odwzajemniłam się tym samym.
David oprowadził mnie po całej szkole i opowiedział trochę o niej (co było mega nudne) a na koniec odprowadził do sali lekcyjnej.
- Tu masz obecnie lekcje powiedz, że jesteś nowa pan Braut zrozumie jest bardzo miły.
- Ok, a ty nie idziesz?- spytałam się lekko podnosząc prawą brew.
- Muszę jeszcze coś załatwić, niedługo przyjdę.
*David*
Siedząc w pokoju gospodarzy i przeglądając papiery, które musiałem na dzisiaj oddać tej jędzy, dyrektor usłyszałem pukanie do drzwi jednak nic nie odpowiedziałem, byłem zbyt zajęty by cokolwiek powiedzieć. Nagle ktoś wszedł:
- Dzień dobry, szukam pokoju nauczycielskiego. Może mi pan powiedzieć gdzie mogę go znaleźć?- Pan? Dopiero w tedy podniosłem wzrok i ujrzałem brunetkę. Jej duże brązowe oczy były delikatnie pomalowane a usta dość mocno zaznaczone czerwonym kolorem ale nie wyglądała jak te wszystkie wytapetowane lale w naszej szkole. Można powiedzieć, że z wyglądu była idealna.
- Siema. Mogła byś mnie tak nie postarzać?- spytałem powstrzymując śmiech.
Chwilę pogadaliśmy, a potem postanowiłem Lucy (chyba) oprowadzić po szkole i trochę jej o niej powiedzieć. Kiedy jej już wszystko pokazałem odprowadziłem ją pod klasę gdzie teraz miała lekcję. "Pożegnałem" się z nią i odszedłem by dalej wypełniać papiery. Muszę przyznać zainteresowała mnie ta dziewczyna. Nagle do pokoju weszła moja zastępczyni Aniela, przypomniało mi się, że prosiłem ją o pomoc.
- Widziałaś tą nową?- zapytałem ją na dzień dobry, bo wiem, że ona zawsze wie więcej o naszych nowych uczniach. Ja tam odpowiadam za inne sprawy związane z nimi a przede wszystkim chodzi mi o dziewczyny. Niby ta szkoła ma świetne wyniki ale wszystkie te laski, które tu są gwarantują pobyt w naszej szkole swoim dzianym tatusiom, bo w rzeczywistości są puste a ich jedynym celem jest wepchnięcie każdemu napotkanemu chłopakowi do łóżka.
- Którą? Tą całą Miller?
- A skąd mam znać jej nazwisko?! Wiem, że ma na imię Lucy, albo tak mi się wydaje- nie mam pamięci do imion.
- Tak to ona. No muszę przyzna, że jest całkiem niezła- dziewczyna uniosła jedną brew i oblizała delikatnie dolną wargę, zapomniałem Wam wspomnieć moją przyjaciółkę kręcą- dziewczyny.
- Ale raczej dla niej możesz być tylko K-O-L-E-Ż-A-N-K-Ą.- przeliterowałem Anieli prawie krzycząc jej w twarz.
- Chcesz o niej coś wiedzieć?- oj wyczułem groźbę. Więc postanowiłem być... miły.
- Mów, kochanie- myślałem, że zaraz pęknę ze śmiechu.
- Pff... Przyjechała z jakiejś wiochy gdzieś pod Stratford, jej rodzice są niezłymi szychami jednak obecnie jej prawną opiekunką jest siostra. Jest dość inteligentna od najmłodszych lat miała bardzo dobre wyniki w nauce, nauczyciele zawsze ją chwalili i wiesz ona była taka "idealna" pod względem naukowym..
- Nie dziwię się jest mało osób, które zostały przyjęto wcześniej nie mieszkając w naszym mieście, chyba że wiesz rodzice przekupili tą naszą, słuszną i prawą dyrektorkę.
- A co tak cię interesuje? Kolejną zamierzasz wkręcić?- jak ona mnie zna, dobrze że tylko ona.
- Może tak może nie. Po prostu jest coś w niej intrygującego.
- Potraktuj ją bardziej ulgowo niż pozostałe- zdziwiłem się, czy to na pewno moja przyjaciółka?!
- Czemu niby?
- Wiem, nie z karty ale ze swoich źródeł, że ta dziewczyna często bywała u psychologa szkolnego i prywatnego. Dokładnie nie znam powodów ale widocznie ma ich dużo.
- Zobaczę- odpowiedziałem i zaśmiałem się gorzko a moja przyjaciółka tylko wzruszyła ramionami.

*Lucy*
Otworzyłam drzwi i od razu zobaczyłam wysokiego mężczyznę około trzydziestki w okularach i białej koszuli.
- Dzień dobry, mam na imię Lucy.
- Witam, miło mi cię poznać jesteś nową uczennicą?
- Tak proszę pana- uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Usiądź obok Demi tam z tyłu- wskazał na ciemnowłosą dziewczynę.
- Dobrze- gdy tak szłam jedna z uczennic postawiła mi nogę, już prawie leżałam z twarzą wrytą w podłogę, lecz nagle poczułam silne i duże dłonie oplatające moją talie. Dopiero kiedy stanęłam na równe nogi zobaczyłam chłopaka o pięknych karmelowych oczach, za które pewnie oddałabym życie i idealnie postawionych ciemnych blond włosach do góry. Miał na sobie czerwono-czarną bluzkę w kratkę, czarny podkoszulek i czarne dżinsy.
- Nic ci nie jest?- spytał się chłopak.
- Nie, dziękuje- uśmiechnęłam się z lekkim grymasem.
- Karolina zawsze taka jest, szczególnie dla nowych.
- Ej, nie mów jej wszystkich moich tajemnic kotku- powiedziała złośliwie brunetka.
- Jeszcze raz dzięki za pomoc.
- Nie ma za co- powiedział ciemnooki i usiadł na miejsce koło jakiegoś umięśnionego i nawet przystojnego blondyna.
Zajełam swoje nowe miejsce koło szczupłej dziewczyny o czarnych jak kruk włosach. Miała na sobie czarne rurki, czerwoną elegancką bluzkę na ramiączkach z czarnym kołnierzykiem i czarne vansy.
- Hej, mam na imię Demi- uśmiechnęła się do mnie, dopiero wtedy zobaczyłam, że ma smile w ustach.
- Cześć, miło mi ja jestem Lucy.
Całą lekcję przegadałam z Demi, powiedziała mi, że chłopak, który mnie złapał to Max jest klasowym gburem i rzadko pomaga nowym ale jak się go pozna to jest miły. Dowiedziałam się też, że David i blondyn to przyrodni bracie, którzy nienawidzą się od lat.
- Ale jakoś dają sobie razem radę, jeszcze się nie zabili- powiedziała z uśmiechem.
- Czyli to nie są prawdziwi bracia?- zapytałam się delikatnie mrużąć prawe oko. W tym momencie dziewczyna jakby posmutniała.
- Mama Maxa zmarła trzy lata temu, od tamtej pory chłopak stał się jakiś taki bardziej agresywny i „zbuntowany”, a David nie znał swojego ojca. Gdy tylko ten idiota się dowiedział, że mama chłopaka jest w ciąży uciekł i zostawił ich.
- Jeju- spojrzałam na blondyna, który jeszcze przed kilkoma minutami złapał mnie bym nie zrobiła swoją twarzą dziury w drewnianych panelach. Wydawał się jakiś smutny ale nie mogłam rozszyfrować do końca jego wyrazu twarzy. Jestem pewna, że jest dobrym chłopakiem tylko trzyma to głęboko w sercu by nikt się nie dowiedział. Zrobiło mi się go bardzo żal i poczułam lekkie ukłucie w sercu, zawsze taka byłam przejmował mnie bardziej los innych i ich szczęście przez co powoli sama stawałam się nieszczęśliwa.
- Wydaje mi się, że sobie radzą.- mówiąc to czarnowłosa się smutno uśmiechnęła.
Nagle zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klasy i poszli w kierunku gab. matematycznego. Gdy tak szłam ktoś popchnął mnie a z rąk wyleciały mi książki, który po chwili tak jak ja leżały na podłodze. Niespodziewanie usłyszałam nad głową śmiech odwróciłam się i zobaczyłam Karolinę z jakimiś dwiema dziewczynami.
- Ale z ciebie niezdara i oferma!- po tym jak mi wykrzyknęła to prosto w twarz- przy okazji opluwając mnie-  zaczęła śmiać się na cały głos.
- Ej, weź się od niej odczep pusta szmato!- usłyszałam krzyk z końca korytarza. Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącą w kierunku mnie Demi.- Nic ci nie jest?- spytała się mnie już spokojniej.
- Nie, wszystko okey- uśmiechnęłam się nijako.
- Lucy co się stało?- zobaczyłam niespodziewanie przy mnie Davida.
- Karolina mnie popchnęła ale już jest spoko.
- Ona to zawsze coś wymyśli, przepraszam cię za nią- mówił chłopak podając w moim kierunku rękę, którą chwyciłam by się podnieść.
- Przecież to nie twoja wina.
- Wiem, ale ona jest... jest moją młodszą siostrą i obiecałem mamie, że będę się nią opiekował by nic głupiego nie zrobiła.
- Aha... Czyli wy jesteście... rodzeństwem?!- popatrzałam na niego moimi dość dużymi brązowymi oczami.
- Tak- potwierdził chłopak drapiąc się po swojej kruczoczarnej czuprynie.
Dalszy dzień szybko mi minął, poznałam też wiele innych osób, z którymi mam nadzieje się kolegować. Jednak przez cały czas chodziła mi po głowie myśl, że taki miły David jest bratem tak podłej i zakłamanej brunetki. Po szkole dla odreagowania postanowiłam pójść do kafejki niedaleko szkoły.


„Skoro Karolina to siostra Davida- myślałam- to też jest siostrą Maxa!?”. To było straszne nie dość, że ona mnie nie znosi (nie wiadomo za co) to jej brat ratuje mi przed nią tyłek a tak dokładnie to twarz. Co za obciach i żenada. Postanowiłam usiąść pod parasolem na zewnątrz ponieważ było 30'C a ja byłam w tym:


ale i tak było mi strasznie gorąco. Zmówiłam malinowego szejka, wyciągnęłam zeszyt od matematyki, zawsze lubiłam ten przedmiot i wszyscy mówili, że mam "perspektywy" na nauczycielkę. Zaczęłam powtarzać gdy nagle ktoś klepnął mnie w lewe ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam... .
***
Wiem, że późno dodałam ale teraz wiecie Święta i te sprawy a tak w nawiasie to Wesołych Świąt ;*
Mam do was prośbę jeśli znacie jakiś program do robienia filmów to wyślijcie mi go w komentarzu. Z góry dziękuje *o*


sobota, 13 grudnia 2014

PROLOG

*LUCY*

Myśleliście kiedyś po co jesteście na tym świecie? Jaki Bóg miał plan przy tworzeniu Was? Czy możliwe jest żyć w ciągłych kłamstwach i oszustwach? Moja życie właśnie takie wygląda, ciągły strach, ciągłe oszustwa, obwinianie się za wszystko co się stało i na co nie miało się wpływu. Jednak jak długo można to znosić? Może czas by przestać żyć przeszłością i żyć teraźniejszością? Ale czy łatwo jest zapomnieć coś co spowodowało, że upadliśmy na samo dno, że toniemy i nie mażemy nic z tym zrobić? Co jeśli na naszej drodze staną ludzie dla których znaczymy o wiele więcej niż dla samych siebie i ludzie którzy na każdym kroku będą próbowali Nas zniszczyć? Czy będzie to tak łatwe jak się wydaje? Czy wyjazd z rodzinnego miasta był odpowiednim ruchem, krokiem milowym w stronę nowego, lepszego życia? To się okaże... A tam w ogóle mam na imię Lucy, od niedawna mieszkam z siostrą i jutro zaczynam chodzić do nowego liceum w Stratford pomimo, że jest to już prawie koniec roku szkolnego.

   ***

Mam nadzieję, że się Wam spodobało. Niedługo dodam 1 rozdział w którym bardziej poznacie naszą bohaterkę. Bardzo bym Was też prosiła żebyście pisali komentarze, w których będą zawarte wasze opinie o moim opowiadaniu:)
  
   Czytasz=Komentujesz

czwartek, 11 grudnia 2014

BOHATEROWIE


Lucy Miller- Od miesiąca mieszka razem z siostrą w jej domu ponieważ jej rodzice cały czas pracują. Ma 17 lat, kocha taniec. Nie należy do dziewczyn, które się całymi dniami stroją, głównie stawia na luz i wygodę. Bardzo trudno jest zdobyć jej zaufanie a łatwo stracić. Podczas opowiadania poznajemy tajemnice o jej wcześniejszym życiu. Przyjaźni się z Demi, Veroniką, Kevinem, Maxem (do którego na początku nie ma zaufania) i Davidem. Jest miła i stara się być zawsze uśmiechnięta. (Główna Bohaterka)



Natalii Miller- Jest starszą siostrą Lucy, w wieku 18 lat opuściła dom i zamieszkała sama. Obecnie ma 23 lat i mieszka ze swoją siostrą. Studiuje zarządzanie a w weekendy zarabia jako fotografka lub opiekunka do dzieci. Często jest mylona z Lucy przez ich podobny wygląd. Jako pierwsza poznała tajemnice swojej siostry sprzed kilku lat. Lubi się stroić i imprezować z przyjaciółmi (ma chłopaka). Jest zupełnym przeciwieństwem swojej siostry z charakteru.



Demi Scarlet- Od 5 lat mieszka w Stratford razem z innymi. Jest bardzo miła i lubiana w liceum. Jej naturalnym kolorem włosów jest blond jednak potem opowiada czemu je przefarbowała. Ma 17 lat, uwielbia muzykę. Jest najlepszą przyjaciółką Maxa, o którym wie wszystko. Jest od 3 lat zakochana w Kevinie jednak uważa, że on traktuje ją tylko jak młodszą siostrę. Przyjaźni się również z Veroniką i Lucy. Mimo, że wie dużo o Davidzie nie przepada za nim. Zawsze jest uśmiechnięta i pozytywna.



Max Telis- Uczęszcza do tego samego liceum co pozostali. Ma 17 lat podczas całego opowiadania dowiadujemy się o nim wielu ciekawych historii. Gra na pianinie i gitarze oraz pisze piosenki co się z tym wiąże śpiewa. Lubi być w centrum uwagi dziewczyn, jednak gdy poznaje Lucy zaczyna go to powoli mało obchodzi. Jego znienawidzonym przedmiotem jest matematyka, z którą od zawsze miał problemy. Nienawidzi Davida ale i z wzajemnością. Przyjaźni się z Demi, Kevinem, Veroniką i Lucy.




David Novel- Jest starszym bratem Karoliny. Chodzi z resztą do tego samego liceum. Ma 17 lat o jego trudnym dzieciństwie dowiadujemy się od wyżej wymienionej Demi. W liceum pełni funkcje gospodarza, ma bardzo dobre oceny. Jest jednym z ładniejszych chłopaków w szkole stoi na drugim miejscu po Maxie, z którym od lat się nienawidzi. Mimo tego, że każdy uważa go za miłego chłopaka prawda może być inna gdy poznaje naszą główną bohaterkę. "Przyjaźni" się z Kevinem, Veroniką, Lucy i Anielą.



Karolina Novel- Jest młodszą siostrą Davida.  Ma 16 lat mimo to chodzi do tej samej klasy co reszta. Jest główną cheerleaderką w szkole. Lubi być w centrum uwagi i zawsze stara się uprzykrzyć życie nowym lub słabszym. Ma wiele przyjaciół ale w żadnym z nich nie może znaleźć najlepszego. W ciągu opowiadania poznamy jej plany na przyszłość i inne tajemnice. Najbardziej z dziewczyn nie lubi Lucy i Demi, w których widzi zagrożenie. 



Kevin Torz- Ma 17 lat, mieszka razem ze swoim bratem Chris  od 3 lat w tym samym mieście co pozostali. Kocha grać w koszykówkę i bawić się ze swoimi znajomymi.  Jest przyjacielem Maxa, Davida, Demi, Lucy oraz Veroniki. Często opiekuje się Demi ponieważ bardzo mu na niej zależy- kocha ją od 2 lat jednak boi się, że ją stracić. Jest vice kapitanem drużyny koszykarskiej w liceum Stratford. 



Veronika Hager- Poznajemy ją w dalszych częściach opowiadania, przyjedzie ona z Londynu. Jej rodzice się rozwiedli a ona postanowiła zamieszkać ze swoją mamą. Ma starszą siostrę Kate jednak ta mieszka w Polsce ze swoimi mężem i synem w jej wieku. Trenuje lekkoatletykę od małego. Jest miła i bardzo sympatyczna. Od razu pierwszego dnia zaprzyjaźniła się z Lucy i Demi a potem z pozostałymi. Jak na razie nie ma chłopaka.

***
Cześć moi kochani, mam na imię Weronika. Jest to mój pierwszy blog mam nadzieję, że się Wam spodoba. Już niedługo wrzucę prolog żebyście mogli ocenić czy się Wam podoba jak pisze. Bardzo bym też Was prosiła, że jeśli czytacie to żebyście komentowali.