*Miesiąc później*
*Lucy*
- Dzień dobry, szukam pokoju nauczycielskiego.- mówiłam cały czas patrząc w kartkę- Może mi pan powiedzieć gdzie mogę go znaleźć?- dopiero gdy skończyłam pytanie uniosłam wzrok, okazało się że mężczyzna do którego mówiłam to tak naprawdę chłopak w moim wieku.- Siema. Mogła byś mnie tak nie postarzać?- powiedział ze śmiechem w głosie.
- Jejku, naprawdę bardzo przepraszam, nie zauważyłam cię na początku bo byłam zapatrzona w kartkę- powiedziałam pokazując biały skrawek papieru przy okazji czerwieniąc się ze wstydu.
- Spoko, mam na imię David- dopiero gdy wstał zauważyłam, że jest wyższy prawie o głowę, miał elegancką bluzkę, idealnie uczesane czarne włosy i duże brązowe oczy- a ty?- dodał swoim męskim donośnym głosem, było w nim słychać nutkę zdziwienia.
Dopiero w tedy zoriętowałam się, że patrzę na niego jak glupia z otwartymi ustami i oczami otwarymi jak ryba. Brawo Lucy!
- L-Lucy, jestem nowa.
- Aaa, to Ciebie pani dyrektor kazała oprowadzić po szkole. Z ważnych przyczyn nie może tu być więc ja się tobą zajmę. Chodzisz do klasy 2f razem ze mną- uśmiechną się miło a ja odwzajemniłam się tym samym.
David oprowadził mnie po całej szkole i opowiedział trochę o niej (co było mega nudne) a na koniec odprowadził do sali lekcyjnej.
- Tu masz obecnie lekcje powiedz, że jesteś nowa pan Braut zrozumie jest bardzo miły.
- Ok, a ty nie idziesz?- spytałam się lekko podnosząc prawą brew.
- Muszę jeszcze coś załatwić, niedługo przyjdę.
*David*
Siedząc w pokoju gospodarzy i przeglądając papiery, które musiałem na dzisiaj oddać tej jędzy, dyrektor usłyszałem pukanie do drzwi jednak nic nie odpowiedziałem, byłem zbyt zajęty by cokolwiek powiedzieć. Nagle ktoś wszedł:- Dzień dobry, szukam pokoju nauczycielskiego. Może mi pan powiedzieć gdzie mogę go znaleźć?- Pan? Dopiero w tedy podniosłem wzrok i ujrzałem brunetkę. Jej duże brązowe oczy były delikatnie pomalowane a usta dość mocno zaznaczone czerwonym kolorem ale nie wyglądała jak te wszystkie wytapetowane lale w naszej szkole. Można powiedzieć, że z wyglądu była idealna.
- Siema. Mogła byś mnie tak nie postarzać?- spytałem powstrzymując śmiech.
Chwilę pogadaliśmy, a potem postanowiłem Lucy (chyba) oprowadzić po szkole i trochę jej o niej powiedzieć. Kiedy jej już wszystko pokazałem odprowadziłem ją pod klasę gdzie teraz miała lekcję. "Pożegnałem" się z nią i odszedłem by dalej wypełniać papiery. Muszę przyznać zainteresowała mnie ta dziewczyna. Nagle do pokoju weszła moja zastępczyni Aniela, przypomniało mi się, że prosiłem ją o pomoc.
- Widziałaś tą nową?- zapytałem ją na dzień dobry, bo wiem, że ona zawsze wie więcej o naszych nowych uczniach. Ja tam odpowiadam za inne sprawy związane z nimi a przede wszystkim chodzi mi o dziewczyny. Niby ta szkoła ma świetne wyniki ale wszystkie te laski, które tu są gwarantują pobyt w naszej szkole swoim dzianym tatusiom, bo w rzeczywistości są puste a ich jedynym celem jest wepchnięcie każdemu napotkanemu chłopakowi do łóżka.
- Którą? Tą całą Miller?
- A skąd mam znać jej nazwisko?! Wiem, że ma na imię Lucy, albo tak mi się wydaje- nie mam pamięci do imion.
- Tak to ona. No muszę przyzna, że jest całkiem niezła- dziewczyna uniosła jedną brew i oblizała delikatnie dolną wargę, zapomniałem Wam wspomnieć moją przyjaciółkę kręcą- dziewczyny.
- Ale raczej dla niej możesz być tylko K-O-L-E-Ż-A-N-K-Ą.- przeliterowałem Anieli prawie krzycząc jej w twarz.
- Chcesz o niej coś wiedzieć?- oj wyczułem groźbę. Więc postanowiłem być... miły.
- Mów, kochanie- myślałem, że zaraz pęknę ze śmiechu.
- Pff... Przyjechała z jakiejś wiochy gdzieś pod Stratford, jej rodzice są niezłymi szychami jednak obecnie jej prawną opiekunką jest siostra. Jest dość inteligentna od najmłodszych lat miała bardzo dobre wyniki w nauce, nauczyciele zawsze ją chwalili i wiesz ona była taka "idealna" pod względem naukowym..
- Nie dziwię się jest mało osób, które zostały przyjęto wcześniej nie mieszkając w naszym mieście, chyba że wiesz rodzice przekupili tą naszą, słuszną i prawą dyrektorkę.
- A co tak cię interesuje? Kolejną zamierzasz wkręcić?- jak ona mnie zna, dobrze że tylko ona.
- Może tak może nie. Po prostu jest coś w niej intrygującego.
- Potraktuj ją bardziej ulgowo niż pozostałe- zdziwiłem się, czy to na pewno moja przyjaciółka?!
- Czemu niby?
- Wiem, nie z karty ale ze swoich źródeł, że ta dziewczyna często bywała u psychologa szkolnego i prywatnego. Dokładnie nie znam powodów ale widocznie ma ich dużo.
- Zobaczę- odpowiedziałem i zaśmiałem się gorzko a moja przyjaciółka tylko wzruszyła ramionami.
*Lucy*
Otworzyłam drzwi i od razu zobaczyłam wysokiego mężczyznę około trzydziestki w okularach i białej koszuli.- Dzień dobry, mam na imię Lucy.
- Witam, miło mi cię poznać jesteś nową uczennicą?
- Tak proszę pana- uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Usiądź obok Demi tam z tyłu- wskazał na ciemnowłosą dziewczynę.
- Dobrze- gdy tak szłam jedna z uczennic postawiła mi nogę, już prawie leżałam z twarzą wrytą w podłogę, lecz nagle poczułam silne i duże dłonie oplatające moją talie. Dopiero kiedy stanęłam na równe nogi zobaczyłam chłopaka o pięknych karmelowych oczach, za które pewnie oddałabym życie i idealnie postawionych ciemnych blond włosach do góry. Miał na sobie czerwono-czarną bluzkę w kratkę, czarny podkoszulek i czarne dżinsy.
- Nic ci nie jest?- spytał się chłopak.
- Nie, dziękuje- uśmiechnęłam się z lekkim grymasem.
- Karolina zawsze taka jest, szczególnie dla nowych.
- Ej, nie mów jej wszystkich moich tajemnic kotku- powiedziała złośliwie brunetka.
- Jeszcze raz dzięki za pomoc.
- Nie ma za co- powiedział ciemnooki i usiadł na miejsce koło jakiegoś umięśnionego i nawet przystojnego blondyna.
Zajełam swoje nowe miejsce koło szczupłej dziewczyny o czarnych jak kruk włosach. Miała na sobie czarne rurki, czerwoną elegancką bluzkę na ramiączkach z czarnym kołnierzykiem i czarne vansy.
- Hej, mam na imię Demi- uśmiechnęła się do mnie, dopiero wtedy zobaczyłam, że ma smile w ustach.
- Cześć, miło mi ja jestem Lucy.
Całą lekcję przegadałam z Demi, powiedziała mi, że chłopak, który mnie złapał to Max jest klasowym gburem i rzadko pomaga nowym ale jak się go pozna to jest miły. Dowiedziałam się też, że David i blondyn to przyrodni bracie, którzy nienawidzą się od lat.
- Ale jakoś dają sobie razem radę, jeszcze się nie zabili- powiedziała z uśmiechem.
- Czyli to nie są prawdziwi bracia?- zapytałam się delikatnie mrużąć prawe oko. W tym momencie dziewczyna jakby posmutniała.
- Mama Maxa zmarła trzy lata temu, od tamtej pory chłopak stał się jakiś taki bardziej agresywny i „zbuntowany”, a David nie znał swojego ojca. Gdy tylko ten idiota się dowiedział, że mama chłopaka jest w ciąży uciekł i zostawił ich.
- Jeju- spojrzałam na blondyna, który jeszcze przed kilkoma minutami złapał mnie bym nie zrobiła swoją twarzą dziury w drewnianych panelach. Wydawał się jakiś smutny ale nie mogłam rozszyfrować do końca jego wyrazu twarzy. Jestem pewna, że jest dobrym chłopakiem tylko trzyma to głęboko w sercu by nikt się nie dowiedział. Zrobiło mi się go bardzo żal i poczułam lekkie ukłucie w sercu, zawsze taka byłam przejmował mnie bardziej los innych i ich szczęście przez co powoli sama stawałam się nieszczęśliwa.
- Wydaje mi się, że sobie radzą.- mówiąc to czarnowłosa się smutno uśmiechnęła.
Nagle zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klasy i poszli w kierunku gab. matematycznego. Gdy tak szłam ktoś popchnął mnie a z rąk wyleciały mi książki, który po chwili tak jak ja leżały na podłodze. Niespodziewanie usłyszałam nad głową śmiech odwróciłam się i zobaczyłam Karolinę z jakimiś dwiema dziewczynami.
- Ale z ciebie niezdara i oferma!- po tym jak mi wykrzyknęła to prosto w twarz- przy okazji opluwając mnie- zaczęła śmiać się na cały głos.
- Ej, weź się od niej odczep pusta szmato!- usłyszałam krzyk z końca korytarza. Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącą w kierunku mnie Demi.- Nic ci nie jest?- spytała się mnie już spokojniej.
- Nie, wszystko okey- uśmiechnęłam się nijako.
- Lucy co się stało?- zobaczyłam niespodziewanie przy mnie Davida.
- Karolina mnie popchnęła ale już jest spoko.
- Ona to zawsze coś wymyśli, przepraszam cię za nią- mówił chłopak podając w moim kierunku rękę, którą chwyciłam by się podnieść.
- Przecież to nie twoja wina.
- Wiem, ale ona jest... jest moją młodszą siostrą i obiecałem mamie, że będę się nią opiekował by nic głupiego nie zrobiła.
- Aha... Czyli wy jesteście... rodzeństwem?!- popatrzałam na niego moimi dość dużymi brązowymi oczami.
- Tak- potwierdził chłopak drapiąc się po swojej kruczoczarnej czuprynie.
Dalszy dzień szybko mi minął, poznałam też wiele innych osób, z którymi mam nadzieje się kolegować. Jednak przez cały czas chodziła mi po głowie myśl, że taki miły David jest bratem tak podłej i zakłamanej brunetki. Po szkole dla odreagowania postanowiłam pójść do kafejki niedaleko szkoły.
„Skoro Karolina to siostra Davida- myślałam- to też jest siostrą Maxa!?”. To było straszne nie dość, że ona mnie nie znosi (nie wiadomo za co) to jej brat ratuje mi przed nią tyłek a tak dokładnie to twarz. Co za obciach i żenada. Postanowiłam usiąść pod parasolem na zewnątrz ponieważ było 30'C a ja byłam w tym:
ale i tak było mi strasznie gorąco. Zmówiłam malinowego szejka, wyciągnęłam zeszyt od matematyki, zawsze lubiłam ten przedmiot i wszyscy mówili, że mam "perspektywy" na nauczycielkę. Zaczęłam powtarzać gdy nagle ktoś klepnął mnie w lewe ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam... .
***
Wiem, że późno dodałam ale teraz wiecie Święta i te sprawy a tak w nawiasie to Wesołych Świąt ;*
Mam do was prośbę jeśli znacie jakiś program do robienia filmów to wyślijcie mi go w komentarzu. Z góry dziękuje *o*
Mam do was prośbę jeśli znacie jakiś program do robienia filmów to wyślijcie mi go w komentarzu. Z góry dziękuje *o*









