piątek, 20 lutego 2015

Ważne!

UWAGA!

Bardzo bym Was prosiła o komentowania i pisanie swoich uwag, które oczywiście uwzględnię w następnych opowiadaniach i wezmę do serca:)
Zależy mi również nad tym byście dawali linki do własnych opowiadań, chętnie je przeczytam;)
Każdy Wasz komentarz jest dla mnie motywacją do dalszego pisania, która teraz mi się bardzo przyda!
PS. Serdecznie zapraszam do czytania bloga mojej przyjaciółki: flooweeerchild.blogspot.com

niedziela, 8 lutego 2015

6.-"Najważniejsze jest nie widoczne dla oczu"..

*Lucy*

Po kłótni z Maxem i zakończonej lekcji, oczywiście którą tak bardzo kochałam, podeszłam do Demi i do jakiejś, muszę przyznać, ślicznej brunetki.
- Cześć dziewczyny- przywitałam się z nimi uśmiechając się serdecznie.
- Siema Miller- jak ona mnie denerwuje cały czas mówiąc mi po nazwisku, oczywiście w tedy zmroziłam ją swoim zabójczym spojrzeniem lecz ona tylko się zaśmiała- To jest Veronika- pokazała na dziewczynę stojąco po jej prawej stronie.
- Miło mi cię poznać- podałam jej dłoń.
- Mi również- odpowiedziała swoim dość cichym i słodkim głosem ściskając moją rękę.
- Uważaj na nią, ona ma rzadką chorobę- obie spojrzałyśmy ze zdziwieniem na dziewczynę o krukoczarnych włosach- Debilizm- powiedziała to tak poważnym głosem, myślałam że zaraz pęknę ze śmiechy- Co się śmiejesz? A nie mówię prawdy?!
- Haha, przecież ja się tym od ciebie zaraziłam!
- Ożesz ty!- dziewczyna zmierzyła mnie morderczym spojrzeniem- Zobaczysz policzymy się potem!
Gdy Demi to powiedziała zaczęłyśmy dość bezsensowną i niezrozumiałą kłótnię, przerwał nam ją odgłos cichego chichotu. Obie obróciłyśmy się w tamtym kierunku i zobaczyłyśmy brunetkę trzymającą się za usta i próbującą lekko zagłuszającą śmiech.
- A ty czego się chichrasz?!- obie zadałyśmy jej pytanie w tym samym czasie, przez co my także wybuchnęłyśmy nagłym chichotem.
- Już was lubię- oznajmiła nam Veronika i delikatnie się uśmiechnęła.
- Dobra wy se pogadajcie a ja zaraz wrócę- powiedziała krukoczarna dziewczyna i wyszła z klasy po czym usłyszałyśmy dzwonek i obie z szatynką powędrowałyśmy do klasy w której akurat mieliśmy lekcje wychowawczą.
Niespodziewanie poczułam czyjeś ręce na mojej tali, na początku spięłam swoje mięśnie jednak gdy poczułam dość znane mi perfumy obróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Davida. Od razu odwzajemniłam ten mały gest, który mimo wszystko tak mnie ucieszył.
- Czy księżniczka zechce spędzić w moim towarzystwie tę lekcje- brunet złapał mnie za dłonie i splótł nasze palce.
- No nie wiem- powiedziałam delikatnie ściskając jego rękę.
- I tak się ciebie nie posłucham- w jednej chwili zostałam przerzucona przez jego lewe ramię-już drugi raz tego samego dnia!- I teraz mi nie uciekniesz- zachichotałam lekko na te słowa, gdy weszliśmy do klasy oczy wszystkich skierowały się na nas ale chłopak po prostu to zignorował i posadził mnie koło siebie na krześle.
Kiedy do klasy wszedł nasz wychowawca, oznajmił nam że jest zmęczony i że mamy teraz wolne. Oczywiście nie przeoczył tego że w klasie nie ma mojej przyjaciółki i tego idioty ale on akurat w tym momencie mało mnie interesował. Niedługo po słowach pana Browna do naszej ławki przyłączyła się Aniela i w trójkę zaczęliśmy dyskutować. Po jakiś dziesięciu minutach po rozpoczęciu lekcji do klasy weszli Demi i Telis. Trzymali się za rękę co spowodowało delikatne ukłucie w moim sercu nie wiadomo z jakiej przyczyny. Usiedli z Veroniką i Kevinem. Odwróciłam od nich wzrok kiedy David zaczął łaskotać mnie co wywołało u mnie nagły atak śmiechu. Gdy już skończył poczułam palące spojrzenie na moich plecach, wiedziałam do kogo należy ten wzrok jednak postanowiłam to zignorować. Kim on dla mnie jest by mi czegoś zabraniać i razem z Demi wyzywać chłopaka, który jest tak kochany?
Po zakończeniu lekcji i treningu z tą bandą oszołomów- te dziewczyny mnie kiedyś wykończą a szczególnie Nicy, ta dziewczyna cały czas gada, nie że robi przerwę między jedną wypowiedzią a drugą, nie! Ona mówi wszystko na jednym tchu jedyną moją deską ratunkową jest Viki, która umie tą słodką ale rozgadaną czerwonowłosą dziewczynę uspokoić. Są ponoć przyrodnimi siostrami, ale mają dwa zupełnie odmienne charaktery. Nicy jest wesołą optymistyczną dziewczyną a Viki wydaje mi się jakąś taką poważną realistką, może mam paranoje ale wydaje mi się, że ona coś wie o mnie czego ja nie wiem. Ale może to tylko moja chora wyobraźnia.
Kiedy kierowałam się w stronę wyjścia usłyszałam, że ktoś krzyczy moje imię, odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moim kierunku Dawida, mimowolnie na moich ustach pojawił się delikatny uśmiech.
- Coś się stało?- spytałam widząc na jego twarzy lekkie zaniepokojenie a jednocześnie zakłopotanie. Brunet spojrzał na mnie swoimi czekoladowymi oczami i przez moment widziałam w ich iskrę intrygi ale od razu odrzuciłam tą myśl i o niej zapomniałam.
- W niedzielę mam spotkanie rodzinne- ooo Miler słuchaj teraz uważnie- będą wszyscy z mojej rodziny- czyli ta jędza Karolina i ten idiota Max- ale mam problem... Powiedziałem mamie że przyjdę z dziewczyną...
- I co ja mam z tym wspólnego?
- Bo widzisz.. Powiedziałem jej o tobie..
- Co?!- trochę się uniosłam.
- Czy uczyniłabyś mi ten zaszczyt i poszła ze mną?- zaszczyt? jaki on słodki.
- Oczywiście.- czy ja właśnie się zgodziłam? Głupi impuls!
- Na prawdę? To świetnie!- chłopak podniósł mnie do góry i pokręcił moim ciałem w koło- Przyjadę po ciebie wieczorem w niedzielę, jeszcze ci i tak o wszystko napisze.
-Ok.. Okey- powiedziałam i nim zdążyłam coś jeszcze odpowiedzieć zauważyłam jedynie plecy chłopaka znikające w drzwiach budynku szkoły. Na co ty się Miller zgodziłaś?!
Wracając ze szkoły cały czas myślałam o propozycji danej mi przez bruneta. Co mnie do tego skłoniło? Znaczy ucieszył mnie fakt, że mnie zaprosił ale obawiam się spotkania z tą dwójka, tak mam na myśli Maxa i tę jędze Karolinę. Wiem, że jeśli tam pójdę z Dawidem to albo nasza "królewna" będzie sobie Bóg wie co wymyślać lub ten kompletny idiota zrobi mi jakąś bezsensowną kłótnię razem z Demi by mi uświadomić jaki mój przyjaciel (jeśli tak mogę nazwać Novela) jest okropny i fałszywy i zależy mu tylko na tym by mnie wykorzystać. 
Nim się zorientowałam byłam już pod domem. Podeszłam do drzwi i za nie szarpnęłam, jednak były zamknięte, postanowiłam zapukać, jeden raz, drugi, trzeci.. Chyba dopiero za trzydziestym przypomniało mi się że mojej kochanej siostrzyczki nie ma w domu, co najlepsze jeszcze przed wyjściem ze szkoły dostałam od niej esemesa:

Od Natalii:
"Pamiętaj, że ja dopiero wracam jutro popołudniu! Obiad masz w lodówce. Całusli;*"

Na przypomnienie sobie tej całej sytuacji podniosłam rękę, a dokładniej koniczynę górną wolną (jak mi pani od biologii tłumaczyła) i uderzyłam się otwartą dłonią w czoło. Powinnam kupić sobie coś na pamięć. 
Sięgnęłam do plecaka i wyjęłam z jego dna klucze zakończone małym breloczkiem w kształcie nuty. Zawsze lubiłam muzykę, w pewien sposób mnie uspokajała i dawała szanse przeniesienia się w inne lepsze miejsce, dla mnie wyjątkowe, tak samo jak i taniec. Gdy byłam już w domu mojej siostry od razu skierowałam się do pokoju by odłożyć rzeczy i przeprać w coś luźnego. Jak postanowił tak też zrobiłam. Ubrałam na siebie moje ulubione czarne dresowe spodnie z krokiem i luźna szarą bokserkę. Z nadgarstków zdjęłam moje "ochraniacze" i położyłam je na szafce nocnej, ściągałam je wyłącznie w domu bo i tak nikt tak na prawdę tego nie widzi. Gdy wykonałam wszystkie zaplanowane wcześniej czynności zeszłam na dół by zrobić sobie kanapkę, nie miałam za specjalnie ochoty na obiad. 
Wyciągnęłam z lodówki potrzebne składniki czyli: ser, szynkę i musztardę. Po wykonaniu mojej przepysznej kromki skierowałam się w stronę salonu. Usiadłam na kremowej skórzanej kanapie w siadzie skrzyżnym i zaczęłam delektować się ciszą i cudownym smakiem z pozoru zwykłej kanapki. Kiedy skończyłam posiłek wstałam z sofy i skierowałam się do szafki z płytami by wybrać jakiś film na wieczór gdy nagle dobiegł mnie stukot drzwi. Nie spodziewałam się nikogo jednak i tak podeszłam z czystej ciekawości. Pociągnęłam za klamkę i zobaczyłam stojącą w progu.. Demi?! 
- Siemka Miller- odpowiedziałam lekkim skinięciem głowy w górę a z mojej twarzy wciąż nie schodził wyraz zdziwienia- Możemy wejść?- "możemy" pewnie się przesłyszałam.
- No pewnie, wchodź- powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Dzieki.. Dobra ludzie pakować się- w jednej chwili w moim obecnym domu zebrało się z trzydzieści osób. Kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. W ciągu kilku sekund ktoś puścił muzykę w głośnikach a wszyscy pozostali tańczyli, popijali piwo i ogólnie dobrze się bawili. W całym ty zamieszaniu zgubiłam Demi. Po około dziesięciu minutach zobaczyłam jej czarne włosy w tłumie nastolatków i podbiegłam tam. Gadała ona z Kevinem ale mało mnie to teraz obchodziło. Była ubrana w czarno-niebieską bluzkę w kratę i spódnice, która zaczynała się przy jej pasie a kończyła na połowie ud, na nogach miała wysokie szpilki, na których pewnie ja bym się zabiła. Muszę przyznać wyglądała ślicznie, gdyby nie to że miałam ochotę ją rozszarpać pochwaliłabym jej strój i o nim z nią podyskutować ale to nie był odpowiedni czas.
- Demi co to kurwa jest!?- spytałam a raczej krzyknęłam z bulwersowana ale i tak przez głośną muzykę mój krzyk był raczej zwykłym tonem głosu.
- Impreza!
- To, to ja też wiem!
- To co się głupio pytasz!- zaśmiała się brunetka. Boże proszę wybacz mi jeśli kiedykolwiek ją zabije.
- Ale czemu u mnie w domu!?
- Bo mówiłaś, że masz wolną chatę!- nigdy więcej jej tak ważnej sprawy nie powiem. 
- Boże Demi!- krzyknęłam odchylając głowę i w tym momencie uderzyłam w czyjąś klatkę piersiową. Otworzyłam zamknięte oczy i zobaczyłam karmelowe tęczówki w jednym chwili pokochałam je a w drugiej znienawidziłam kiedy przypomniało mi się do kogo należą.. Telis.
- Co ty tu robisz?!- zapytałam szorstko.
- Demi mnie zaprosiła, nie wiedziałem że będę musiał ciebie tu spotkać!- odrzekł szatyn zagłuszony przez muzykę.
- Wiesz jak ci się coś nie podoba to tam są drzwi, zawsze możesz z nich skorzystać!- odpowiedziałam z ironicznym uśmiechem.
- Nie.. Wolę popatrzeć jak się wkurzasz!- poklepał mnie po głowie. Nienawidzę go.
- Jeśli już skończyliście- przerwała nam moja przyjaciółka- to może byś tak Miller się przebrała?- w pierwszych sekundach nie wiedziałam o co chodzi, dopiero po chwili do mnie doszło, że jako jedyna dziewczyna w tym towarzystwie mam dresy na sobie. Skinęłam tylko głową i pobiegłam na górę, wyciągnęłam z szafy dżinsy i zwykłą czarną bokserkę. Na nadgarstek nałożyłam dość szeroką czarną branozoletkę. Przejrzałam się w lusterku, wyglądałam dość zwyczajnie ale nie obchodziło mnie to, ważne by było mi wygodnie. 
Schodząc na dół zauważyłam tył głowy jakiegoś blondwłosego chłopaka, było widoczne, że czeka na coś lub na kogoś. Dopiero gdy podeszłam bliżej zobaczyłam w nim mojego przyjaciela, Kevina. 
- Na co tak czekasz?- spytała się już bez krzyku bo muzyka trochę ucichła.
- Nie mogę ci nic powiedzieć bez ich zgody ale dam ci mała wskazówkę- niezabardzo wiedziałam o co mu chodzi ale słuchałam uważnie- "Najważniejsze jest nie widoczne dla oczu" pamiętaj.- powiedział blondas. W tamtej chwili nie wiedział o co mu może do końca chodzić. Teraz już wszystko wiem.. 
Po tych słowach próbowałam wbić się w rytm dudniącej w głośnikach muzyki. Jakieś dziesięć minut potem postanowiłam usiąść i trochę odpocząć. Podeszłam w tym celu do kanapy jednak była ona już zajęta, dopiero w tedy zorientowałam się, że wszędzie leżą porozwalane puszki piwa. Będzie mnie czekać niezłe sprzątanie do przyjazdu Natalii. Gdy tak stałam poczułam czyjeś dłonie na mojej tali, odwróciłam się. Przed moimi oczami ukazał się wysoki szatyn o oczach niebieskich jak jeziora, od razu było widać, że jest dobrze zbudowany i ćwiczyć.
- Hey, jestem Daniel- dobiegł mnie męski i donośny głos chłopaka- a ty?
- Lucy.
- Hm.. Może masz ochotę zatańczyć?- spytał się ukazując swoje równe perliście białe zęby, co oczywiście odwzajemniłam.
- Czemu nie?- w jednej chwili chłopak złapał mnie za dłoń i próbował przecisnąć się przez tłum innych osób. Kiedy już stanęliśmy w miejscu w głośnikach zaczęła lecieć piosenka idealna na wolny taniec. 
- Mogę panią prosić- usłyszałam głos Daniela więc odwróciłam się w jego stronę. Chłopak był zgięty w pół i wyciągał rękę w moją stronę, ja natomiast odpowiedziałam uśmiechem i chwyciłam jego dłoń. Brunet chwycił mnie w talii a ja objęłam go w okolicach szyi, potem oparłam głowę o jego klatkę piersiową i kołysałam się razem z nim w ryt muzyki, Kojarzyłam go skądś tylko nie wiedziałam skąd. Gdy tak tańczyliśmy przerwało nam czyjeś chrząknięcie. Oboje odwróciliśmy się w tamtą stronę i zobaczyliśmy stojącego z założonymi rękoma na piersi Maxa.
- Hard, czas na odbijane- uśmiechnął się do Daniela, przynajmniej wiedziałam jak ma na nazwisko ale dalej nie mogłam go sobie przypomnieć.
- Eh.. No dobra skoro nalegasz- puścił mi oczko- Dziękuję za taniec- mówiąc to pocałował mnie w czoło i odszedł, trochę mnie tym zdziwił, ale bardziej mnie zdziwiło zachowanie Telisa.
- Ty chcesz ze mną zatańczyć?
- Czemu nie?- chłopak złapał mnie za dłonie i zaczęliśmy tańczyć.
***
Cześć, przepraszam że mnie tak długo nie było ale wiecie szkoła;/ Ale teraz już jestem! Jak Wam się podoba nowy rozdział? Kim może być Daniel i skąd Lucy go zna? No i czemu Telis ma takie humorki jakby był w ciąży? Dziękuję wszystkim moim czytelnikom ale bardzo Was proszę byście dawali więcej komentarzy i wskazówek, które mi pomogą!:)
PS. Przepraszam za błędy, starałam się by było ich mało!;*